sobota, 24 maja 2014

10.



„Chcę się naćpać… naćpać kochanie tobą i tak chodzić, doba za dobą.”

Równo o dwudziestej siedzieliśmy w samolocie. Miałam miejsce obok jakiegoś przystojniaka oraz małego chłopca, a siedzieć musiałam między nimi. Nie był to dla mnie problem, bo starszy bardzo mi się spodobał. Nie mam bladego pojęcia, gdzie siedział Zayn, ale moi rodzice jakieś dwa miejsca za mną. Młodszy co jakiś czas mnie trącał i pokazywał, że przeszedł kolejny poziom w swojej grze na PSP. Przytakiwałam i uśmiechałam się lekko do niego, pokazując mu tym samym, że jestem z niego dumna. 
-Nick, nie podrywaj takich zajebistych lasek, bo dla mnie nic nie zostanie- oburzył sie starszy, na co zmarszczyłam brwi, przyglądając mu się dokładnie.- No co? On ma ten swój urok, a ja? Ja jestem tylko przystojny i wysportowany- ze smutkiem i wydętą wargą wzruszył ramionami.
-I oczywiście skromny- dodałam, na co zareagował śmiechem.
-Jesteś z Londynu?- przytaknęłam.- To może kiedyś się spotkamy i wyskoczymy na kawę?
-Może- uśmiechnął się w taki niezwykły sposób, że aż robiło się ciepło na serduszku.
Wyglądał jak mały chłopiec, który nie ma zamiaru dorastać i chce całe życie być niedojrzały jak Piotruś Pan.
-Wiesz, ucieszyłbym się, gdybym dostał twój numer telefonu- zagryzłam wargę i z uśmiechem, pokiwałam głową z niedowierzaniem. Podałam mu swój telefon, a on mi jego, zaraz po tym jak zrobił mi zdjęcie. Wpisałam mu mój numer wraz z nazwą: „Anna ;**”. Oddałam mu jego komórkę, a potem jeszcze chwilkę pogadaliśmy. – Anna- ktoś mną potrząsnął.- Mała musisz się obudzić, bo tu wysiadam- poczułam czyjeś usta na policzku i szybko otworzyłam oczy. Zobaczyłam uśmiechniętego szatyna, o błękitnych oczach. – Skarbie, niestety tutaj muszę wysiąść.
-Szkoda, bo masz naprawdę wygodną klatę- uśmiechnęłam się do niego, na co cmoknął mnie w policzek.
-To do kiedyś- puścił mi oczko, a potem wstał i złapał swojego brata za rękę. Ruszyli w stronę wyjścia. Samolot niestety nie był bezpośrednio na Hawaje.
-Siemka, Księżniczko- obok mnie zaraz pojawił się Zayn.- Co to za fagas?
-Louis – machnęłam ręką.- Czekaj, czy ty czasem…
-Nie- szybko zaprzeczył. Zachichotałam pod nosem, a potem oparłam się o jego bark. Znowu zasnęłam.  Księżniczko moja- znowu coś mokrego na policzku. Otworzyłam oczy i widzę twarz Zayna. Podniosłam się, bo leżałam na jego udach. –Witaj w raju- wskazał krajobraz za oknem.- Tylko ty i ja.
-I rodzice.
-Lubisz niszczyć ludziom marzenia- wydął dolną wargę i przymrużył oczy. Później wysiedliśmy z samolotu i razem z rodzicami poszliśmy odebrać walizki. Taksówki odwiozły nas pod hotel, gdzie się zameldowaliśmy i odebraliśmy karty-klucze do apartamentów. Boy hotelowy zajął się naszymi bagażami i zaprowadził nas do pokoi. Nasz apartament był naprawdę piękny. Przestrzenny salon, z którego widok był na plażę i ocean. klik. Sypialnie były dwie, a w każdej było dwuosobowe łóżko. klik. -To co teraz robimy?
-Idziemy spać?- mulat wywrócił oczami, a potem złapał mnie za nadgarstek i posadził w fotelu. Zaczął grzebać w mojej torbie, a chwilę później podał mi krótkie szorty i top w azjatyckie wzory oraz sandałki. Z tym zestawem wepchnął mnie do jednej z łazienek. Przebrałam się, a potem wyszłam do niego. Czekał ubrany w szorty i białą koszulkę z szerokimi ramiączkami. – Co ty wymyśliłeś?- ziewnęłam.
-Przespałaś cały lot i dalej chce ci się spać!?- zdziwił się, na co tylko wzruszyłam ramieniem. Splótł nasze dłonie razem i prowadził w stronę windy, wcześniej zamykając nasz pokój. Zjechaliśmy na sam dół, a potem opuściliśmy hotel.
Szliśmy w kierunku plaży, a kiedy byliśmy już na niej, zdjęliśmy obuwie i wzięliśmy je do rąk. Spacerowaliśmy wzdłuż linii brzegowej, gadając o wszystkim i niczym. Dziewiętnastolatek objął mnie ramieniem, przyciągając tym samym bliżej swojej klatki piersiowej. Kroczyliśmy dalej, a ciepła woda obmywała nasze stopy. Słońce znikało za horyzontem, to był taki romantyczny klimat.
-An możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?- pokiwałam głową na zgodę i założyłam niesforny kosmyk za ucho.- Czemu go wtedy całowałaś?- popatrzyłam na niego ze zmarszczonymi brwiami.- Harrego- wzruszyłam ramionami, a potem zrzuciłam jego ramie i przyśpieszyłam kroku. –Ana, czekaj!- szarpnął mnie i zmusił, żebym na niego spojrzała. – Co jest?
-Co jest?- prychnęłam, niedowierzając, że o to pyta. – Chociaż na wakacjach, proszę- westchnęłam, pocierając ramiona.- Ja cie o tą blondynkę nie wypytuję.- cały czas zapominam jej imienia, ale tak mam, zapominam niepotrzebne informacje, żeby było miejsce na istotne, jak nowe trendy oraz teksty piosenek.
-Okay, przepraszam, ale to mi nie daje spokoju An.
-Nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Może przez ten tydzień nie będziemy się martwić problemami, tylko bawić?
-Jestem za- zaczął gładzić mój policzek, by po chwili pochylić się i złączyć nasze usta w słodkim, a zarazem namiętnym pocałunku. Zayn uśmiechał się przez buziaka, zresztą ja też. Oderwaliśmy się, aby zaczerpnąć powietrza. – Śliczna jesteś, wiesz?- pokiwałam przecząco głową, na co się zaśmiał. – I świetnie całujesz.
-Ty też całujesz całkiem nieźle.
-Całkiem!?- oburzył się, na co wzruszyłam ramionami, z uniesionymi brwiami. Objął mnie w pasie i przyciągnął bliżej swojego torsu.- Tego pocałunku nigdy nie zapomnisz- powiedział patrząc mi prosto w oczy. Straciłam grunt pod nogami, a Malik zaczął iść w stronę oceanu. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy woda sięgała mu do ramion. Uścisk jego ramion powoli zaczął słabnąć, dlatego owinęłam nogi wokół jego bioder. Zanurzył się, a ja razem z nim. Wpił się w moje wargi, a ja odwzajemniłam czułość. Po chwili nasze języki zaczęły toczyć ze sobą zaciętą walkę. Nie wiem ile czasu się całowaliśmy, ale kiedy się wnurzyliśmy księżyc był już na niebie. – I jak?
-Jak powiem, że całujesz najlepiej na świecie, sprawi ci to przyjemność i podwyższy twoją pewność siebie?- przytaknął.- Więc całujesz cudownie.- cmoknął mnie w nosek, a później szedł w stronę brzegu. Wolnym krokiem ruszyliśmy w stronę hotelu.
Będąc już w środku, wsiedliśmy do windy i wcisnęliśmy odpowiedni guziczek. Wyszliśmy na naszym piętrze i skierowaliśmy się w stronę pokoju. Otworzyliśmy drzwi i weszliśmy do środka cali roześmiani. Wygrzebałam z walizki suche majtki oraz koszulkę Hazzy, z którym poszłam do łazienki. Zdjęłam mokre ciuchy, po czym wytarłam się ręcznikiem i ubrałam piżamę. Rozczesałam włosy i posmarowałam twarz kremem. Wróciłam do pokoju, gdzie w moim łóżku leżał już brunet. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się chytrze i uniósł kołdrę, abym położyła się obok. Na samych serkach długo nie zajedziesz dziewczyno. Mój lekarz ma dwadzieścia siedem lat i jest całkiem spoko. Z natłokiem myśli powoli zasypiałam. 
Wskoczyłam na materac, a chłopak mnie przykrył, a następnie przytulił. Odwróciłam się na lewy bok i położyłam swoją dłoń, na jego idealnej klacie, natomiast on swoją na moim pośladku.
Dobranoc- ziewnęłam. Nie wiem, co jest powodem mojego zmęczenia, ale dzisiaj jestem wypompowana z sił. Może to wszystko przez te zawody? Zabrały mi sporo energii, której i tak mam bardzo mało, bo jak to powiedział lekarz:
___________________________________
To chyba najkrótszy post, nie licząc prologu. Przepraszam, ale naprawdę nie miałam czasu w tym tygodniu. To już końcówka roku szkolnego, a ja muszę poprawić kilka ocen, dlatego mam nadzieję, że mi wybaczycie...
Zapraszam was jeszcze na nowy imagin o Liamie!! 
Buźka miśki i do nexta ;**
P.S. obiecuję, że będzie dłuższy od tego ;) 

5 komentarzy:

  1. I tak boski ^^ Olls;***

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na następną część :D

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest świetne :D

    OdpowiedzUsuń
  4. swietny:) tylko tekst przy lekarzu chyba ci sie troche pomieszal:P

    OdpowiedzUsuń