piątek, 6 czerwca 2014

11.

WAŻNA NOTKA POD ROZDZIAŁEM I NIESPODZIANKA

„Bywają chwile, kiedy życie wydaje się kurewsko przytłaczające.”

Uniosłam powieki i chciałam wstać, ale nie mogłam, ponieważ Zayn cały czas mnie przytulał. Powoli wyswobodziłam się z jego ramion i razem z ubraniami poszłam do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic. Następnie założyłam na siebie bieliznę, białą bluzeczkę na drobnych ramiączkach, którą wpuściłam w czarną spódniczkę z wysokim stanem, w drobne białe wzory. Na nogi założyłam Converse, a na szyi łańcuszek z serduszkiem. Rozczesałam włosy i pomalowałam się lekko. Umyłam zęby i psiknęłam się perfumami. Wróciłam do pokoju i zabrałam torbę, do której włożyłam portfel oraz telefon. Wyszłam z pokoju, a później z całego hotelu, wcześniej pytając się recepcjonisty, gdzie jest jakieś centrum handlowe. Dziś dzień zakupów! Mam wygodne buty i cały dzień na wydawanie kasy rodziców. Trochę to płytkie, ale kocham zakupy, jak każda dziewczyna. Taksówka zawiozła mnie pod centrum, a ja zapłaciłam, po czym ruszyłam na podbój sklepów. Przeglądałam masę ciuchów, butów i dodatków. Po jakiś trzech godzinach mój telefon zaczął dzwonić, dlatego wyjęłam go i nie patrząc kto chce się ze mną skontaktować, odebrałam.
-Halo?- zapytałam przeglądając letnie sukienki.
-Księżniczko, gdzie mi uciekłaś?
-Poszłam na zakupy.
-Mogłaś mnie obudzić, to poszlibyśmy razem.
-Chciałam żebyś się wyspał.
-O której będziesz?
-Nie wiem, na pewno dzisiaj.
-Bardzo śmieszna, Ana.
-Pa- nie czekając na jego odpowiedź rozłączyłam się. Na zegarku była już godzina siedemnasta trzydzieści, a mi zostały jeszcze dwa sklepy. Obładowana jak tragarz himalajski kroczyłam dalej. Na jednym z manekinów była śliczna apaszka, którą musiałam mieć. Mamie będzie pasowała do oczu. Zmierzyłam w stronę wystawy, kiedy jakaś dziewczyna również na niego ruszyła. Przyśpieszyłam kroku, zupełnie jak ona. Zaczęłam biec, ona również. Pędem rzuciłam się na manekina i dziewczyna również. Obie wylądowałyśmy na podłodze, a ludzie patrzeli na nas jak na debilki. Zdarłam zielony materiał z szyi manekina i ruszyłam w stronę kasy.
-Ej laluniu, byłam pierwsza to moja chustka- szarpnęła mnie za ramię. Dziewczyna wyglądała na jakieś dwadzieścia lat. Była szczupłą brunetką o brązowych oczach, ubrana w szorty, różowy top oraz sandałki. Za nią pojawiły się jeszcze dwie dziewczyny, prawdopodobnie jej przyjaciółki.- Oddawaj- wyciągnęła rękę w celu odebrania mi dodatku, jednak cofnęła dłoń, uniemożliwiając jej to. Na jej twarzy pojawiła się złość, dlatego bałam się, że mi przywali. Gdyby jednak to zrobiła- oddałabym jej.
-Primo to apaszka z jedwabiu, secondo ja byłam pierwsza, terzo niech pani skasuje- z tym trzecim zwróciłam się do kasjerki, uprzednio podając jej przedmiot. Rudowłosa dziewczyna wykonała moje polecenie, a ja podałam jej platynową kartę. Zadowolona z siebie ruszyłam z kolejną torbą do sklepu obuwniczego, gdzie zakupiłam czarne rzymianki na koturnie oraz na płaskiej podeszwie. Zadowolona z zakupów wróciłam do hotelu taksówką.
-Widzę, że zakupy się udały- ciemny blondyn, który pracował jako boy hotelowy uśmiechnął się do mnie.
-Jak widać- odwzajemniłam gest.
-Daj, pomogę ci- odebrał ode mnie większość toreb i pomógł mi się zanieść do apartamentu. Podziękowałam mu za to, a on wyszedł. W salonie, na szklanym stoliku leżała karteczka:
„Przyjdź na plażę księżniczko xx”
Odłożyłam resztę toreb i poszłam nałożyć kostium kąpielowy. Converse zamieniłam na nowo zakupione sandałki. Zamknęłam pokój i ruszyłam na plażę.
Już w oddali zauważyłam Malika, który siedział przy barze i zażenowany patrzył w stronę naszych rodziców. Dziewiętnastolatek popijał drinka, kręcąc głową na boki z niedowierzaniem. Nasi rodzice grali w piłkę i wygłupiali się w wodzie. Na sam widok szczęśliwych staruszków, na ustach pojawił mi się szeroki uśmiech. Fajnie, że mają frajdę. Usiadłam obok Malika i poprosiłam o ten sam napój. Uroczy brunet w krótkich szortach i koszule w hawajskie kwiaty podał mi szklankę.
-Dzięki- powiedziałam cicho i uśmiechnęłam się do niego, na co zrobił to samo. – Dobrze się bawisz?- trąciłam lekko mulata, który momentalnie na mnie spojrzał. Odetchnął z ulgą.
-Patrz – wskazał na naszych rodziców.- Jesteś franca- stwierdził na co zmarszczyłam brwi.- Zostawiłaś mnie na cały dzień z nimi. Czemu mi to zrobiłaś, aż tak mnie nie lubisz?- wydął dolną wargę, na co zachichotałam. Wyglądał tak uroczo i słodko. Pochylił się i cmoknął moje wargi.- Co robimy jutro?- wzruszyłam ramionami.
-A co chcesz robić?- zaczął ruszać znacząco brwiami.- Zbok- stwierdziłam. Szczerze? Coraz bardziej zaczynam utwierdzać się w przekonaniu, że Caroline miała rację co do Malika.
-Przecież nic nie powiedziałem!- zaczął się bronić, na co tylko wywróciłam oczami. -Zabiorę cie w takie jedno miejsce.
-Byłeś tu już wcześniej?
-Tsa- podrapał się w tył głowy zakłopotany.- Jak byłem mały razem z rodzicami i rodziną mojej przyjaciółki.- westchnął, a potem poprosił o jeszcze jednego drinka.
-To fajnie.- stwierdziłam. Te przyjaźnie z dzieciństwa są najtrwalsze i najlepsze. Pamiętam, że też miałam taką koleżankę, ale wyjechała, gdy miałam dziewięć lat. To przykre, ponieważ urwał nam się kontakt.
-Nie- stwierdził.- Ona tylko udawała- widać było, że sprawia mu ból rozmowa o niej. Nie chcę, żeby się męczył.
-Nie musisz…
-Chcę- przyznał, co mnie zdziwiło. Nie musiał mi się tłumaczyć, przecież sam mówił, że to przyjaciółka z dzieciństwa, jeśli by coś do niej czuł, byliby razem. – Mieszkaliśmy wtedy w Bradford. Z Natalie całymi dniami się bawiliśmy, a jej starzy tak po prostu, z dnia na dzień się wyprowadzili do Stanów.- prychnął. Wkurzony przyłożył dłonią w blat, strącając tym samym połówkę kokosa, w którym znajdowały się kolorowe słomki. Zaczęłam je zbierać, kiedy pojawił się ten barman.
-Nie musisz sprzątać po swoim chłopaku- stwierdził i sam zaczął układać słomki w kubeczku.
-Zayn nie jest moim chłopakiem- na twarzy bruneta pojawił się szeroki uśmiech.
-Skoczymy gdzieś jutro?
-Nie wiem, przepraszam, ale muszę już iść- wskazałam palcem w kierunku Malika, który wściekły rzucał kamyki do wody puszczając tak zwane kaczki. Wstałam i ruszyłam w jego kierunku. Położyłam dłoń na jego ramieniu, tylko po to żeby zwrócić jego uwagę na moją osobę. Poskutkowało. –Zayn- jęknęłam, a później go przytuliłam. Chłopak mocno mnie do siebie tulił, a brodę oparł o moje ramię. Chwilę później schował głowę w zagłębieniu mojej szyi. – Proszę, nie smuć się- odsunął mnie trochę, a później lekko uśmiechnął, parząc mi prosto w oczy.
-Jak ty to robisz, co?- zmarszczyłam brwi. Nie mam bladego pojęcia o czym on do mnie mówi.- Nie ważne jak bardzo zjebany mam dzień, ty zawsze potrafisz poprawić mi humor, Księżniczko- uśmiechnęłam się lekko, a dziewiętnastolatek znowu przyciągnął mnie i schował w ramionach. Pospacerowaliśmy jeszcze brzegiem plaży i poszliśmy na lody.
Około godziny dwudziestej pierwszej wróciliśmy do hotelu. W naszym apartamencie siedzieli rodzice. Tata patrzył na mnie morderczym wzrokiem, który dzięki Bogu nie potrafił zabijać. Po minie mamy widać było, że próbowała go udobruchać, ale jej plan diabli wzięli.
-Anna, wytłumacz mi co to jest?!- wrzasnął i wskazał na torby z zakupami. Zmarszczyłam brwi. Czy on jest ślepy?
-Zakupy?- bardziej zapytałam niż stwierdziłam.
-Widzę, że to zakupy!- ojciec cały czas krzyczał, a mnie po plecach przebiegł nieprzyjemny dreszcz. Zaczynam się bać człowieka, którego nazywam tatą. Przecież nigdy taki nie był, zawsze pozwalał robić zakupy. – Wydałaś kilka tysięcy na głupie buty i ciuszki z bazaru!- prychnęłam pod nosem.
-Tak masz rację, zwykłe ciuszki z bazaru!- rzuciłam w niego torbą z dwiema męskimi koszulami od jego ulubionego projektanta. Ojciec kocha jego ubrania.- Dla ciebie z bazaru!- wkurzona do granic możliwości wyszłam trzaskając drzwiami. Jak on może? To nie fair! Zawsze pozwalał i sam mi powiedział: Wydawaj ile chcesz na ubrania, jeśli tylko cie to uszczęśliwia. A teraz co robi? Krzyczy po mnie, tylko dlatego, że robię to, na co mi pozwolił. Ten facet jest bardziej pokręcony, niż rogi barana.
Zmierzałam w kierunku plaży. Usiadłam na złocistym piachu i podwinęłam kolana pod brodę. Nie będę płakać, bo jestem ponad to. Westchnęłam głęboko i zaczęłam przesiewać piach przez palce. Jest taki miękki i przyjazny w dotyku.
-Ana- poczułam jak ktoś kładzie na mnie jakiś materiał. Później czyjeś dłonie obejmujące mnie w pasie.
-Zayn proszę, nie teraz- wstałam bardzo szybko i zrzuciłam jego kurtkę ze swoich ramion. Odeszłam na trochę i potarłam swoje ręce. Źle zrobiłam, pozbywając się jego katany. Mulat nie zważając na moje sprzeciwy, podszedł do mnie i przytulił. Nie chciałam tego, chciałam być sama, pomyśleć, uporządkować sobie wszystko, dlatego odepchnęłam go.   
-Nie zachowuj się jak dziecko, An- znowu mnie przytulił, z frustracji zaczęłam okładać jego klatkę piersiową moimi piąstkami. Powoli traciłam siły i osuwałam się na kolana. Zayn przysiadł ze mną na piachu, który nadal był gorący jak cholera i dalej trzymał w ramionach. – Będzie dobrze, zobaczysz. Na pewno się pogodzicie- starał się mnie pocieszyć, ale niezbyt mnie to przekonało. Nasze kłótnie z ojcem trwają zazwyczaj bardzo długo, a kończy się na tym, że ja nie wytrzymuję i zaczynam się ciąć. Później chodzę w ubraniach z długimi rękawami, żeby go nie martwić.
-Nie chcę z nim gadać, nie teraz- powiedziałam bez uczuciowo.
-Nie musisz- byłam zadowolona, że to powiedział. –Chodź tu do mnie- usadowił mnie między swoimi nogami i obiął w pasie. Siedzieliśmy w ciszy, ale nadal byłam zdenerwowana i spięta.- Oddychaj powoli- głęboko wdychałam powietrze nosem, a następnie długo je wypuszczałam ustami. Rytm mojego serca trochę zwolnił, a mnie częściowo ogarnął spokój.
To niesamowite, że dzięki jego radom i zaleceniom udało mi się uspokoić. Zayn jest niezwykły i jestem mu wdzięczna, że się mną przejmuje oraz za to, że mi pomaga.
-Już dobrze?- pokiwałam głową na potwierdzenie. Czułam się zmęczona, to pewnie przez ten napad szału. Oparłam się o twardy tors chłopaka za mną i przymknęłam oczy. 
_______________________________
Dzięki za poprzednie komentarze, ale nie ukrywam, że chciałabym, żeby było ich więcej. Jeśli chodzi o niespodziankę to jest nowy blog, ale tym razem znowu o Louisie:
natomiast jeśli chcecie poczytać coś jeszcze o Zaynie to zapraszam na:

5 komentarzy:

  1. Tata dupa -.-
    Zayn prawidłowo ;)
    Rozdział świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. ooooo <3 Olls ;****

    OdpowiedzUsuń
  3. Zajebisty rozdział wszystko co piszesz jest cudem. Weny i buziaczki ^_~

    OdpowiedzUsuń
  4. Supeeer piszesz! czekam na następny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń