sobota, 14 czerwca 2014

12.



WAŻNE INFO POD ROZDZIAŁEM - PRZECZYTAJ KONIECZNIE!!

„Przez chwilę pomyślałam, że naprawdę ci zależy.”

Obudziłam się, ponieważ ktoś pociągnął mnie za włosy. Uniosłam powieki i pierwsze co zobaczyłam, to uśmiechniętego mulata, który nawijał sobie moje włosy na palec. Chłopak nie miał na sobie koszulki, dzięki czemu mogłam dokładnie zlustrować jego klatę wraz z licznymi tatuażami, które zdobiły jego ciało.
-Wyspałaś się, Księżniczko?- przytaknęłam. – To ubieramy się i spadamy.- odkrył się i wstał z łóżka. Miał na sobie tylko bokserki.
-Dokąd?- odwrócił się, a potem posłał mi zadziorny uśmiech.
-Porywam cie dzisiaj – puścił mi oczko, a potem poszedł do łazienki. Zdziwiona i lekko zdezorientowana, wstałam i podeszłam do walizki. Wyjęłam strój kąpielowy oraz białą, koronkową sukienkę. Poszłam do drugiej łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, a następnie się ubrałam. Włosy rozczesałam i pomalowałam rzęsy tuszem wodoodpornym. Kiedy wyszłam, to Zayn siedział i bawił się telefonem, a chwilę później zaczął przez niego rozmawiać. Jego wzrok zatrzymał się na mnie. Spuściłam wzrok i lustrowałam przez chwilę swoje stopy. Malik uniósł mój podbródek. – Jestem na Hawajach…- mówił, dalej na mnie patrząc. Założył niesforny kosmyk za moje ucho.- Tak… nie przyjeżdżaj, bo jestem ze starymi- i ze mną. Przecież on nie chce jej stracić. Odsunął telefon od ucha, następnie rozłączył i włożył go do kieszeni. – Ślicznie wyglądasz, An- pocałował mnie w kącik ust, a potem złapał za rękę. Ubraliśmy buty i wyszliśmy z pokoju, a później z hotelu.
Przed budynkiem czekał piękny, biały kabriolet Audi. Mulat otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam. Zamknął je i zajął miejsce kierowcy. Uruchomił silnik, odjeżdżając z piskiem opon. Włączył radio, z którego rozbrzmiała piosnka Summer Paradise. To niesamowite.
Jestem na Hawajach z jednym z najprzystojniejszych chłopaków i czuję, że niczego mi w życiu nie brakuje. Jechaliśmy dość długo, a przed oczami przebiegały mi różne roślinności- nie znam się na florze. Samochód w końcu się zatrzymał, a my wysiedliśmy. Znajdowaliśmy się na wysokim klifie, z którego był nieziemski widok. Dziewiętnastolatek wyjął z bagażnika jakiś koszyk i koc, który rozłożył.
-Co to ma znaczyć? – ta cała sytuacja była co najmniej dziwna. On nie wygląda na faceta, który lubi takie rzeczy.
-Będziesz miała swój piknik- wyszczerzyłam na niego oczy. To niemożliwe, żeby to zrobił. Nie mógł…
-Czy ty grzebałeś w moim komputerze?- uniosłam brwi do góry, na co on się uśmiechnął i wyjął poskładaną białą kartkę. Rozwinął ją i zaczął wodzić po niej wzrokiem. Uniósł głowę i seksownie zagryzł dolną wargę.
-Punkt dwudziesty pierwszy zrobić piknik na klifie- przeczytał na głos. Czułam się zażenowana. Spisałam tą listę jak miałam dziesięć lat, a on kpi sobie ze mnie i moich postanowień. – Proszę bardzo- wskazał na koc. Wyjął z koszyka owoce oraz zimne napoje. –W tym tygodniu spełnimy twoje sześćdziesiąt dziewięć życzeń. – zaśmiał się pod nosem.
-Oddawaj to- próbowałam mu odebrać moją listę, ale nie pozwolił. Mało tego, śmiał się jeszcze głośniej.- Zayn, to nie jest śmieszne- coraz bardziej zaczynał mnie denerwować. Próbowałam mu wyrwać tą głupią kartkę, ale nie dawałam sobie rady. Efektem było to, że go przewróciłam na plecy i siedziałam na nim okrakiem, trzymając jego nadgarstki. – Dawaj to- warknęłam. Przekoziołkował nas i teraz to on przygniatał mnie swoim ciałem.
-Seks w nietypowym miejscu też jest na twojej liście.- uśmiechnął się zadziornie, a ja zrobiłam się czerwona jak pomidor. Boże, jaki wstyd! Piszę ją od dziesiątego roku życia i cały czas dopisuję inne głupoty, a on sobie ze mnie szydzi. – Wiesz bardziej nietypowy jest raczej kibel, albo przebieralnia w sklepie, no w ostateczności kino. – mówił przez śmiech.
-Jesteś okropny- zranił mnie tym w jakiś sposób, sprawił przykrość. Odepchnęłam go od siebie i wstałam. Zmierzałam w stronę samochodu, krzyżując dłonie na piersi.
-Ej no, Księżniczko- dogonił mnie i szarpnął, zmuszając żebym na niego spojrzała.- Nie obrażamy się, tak?- uniósł brwi i dalej uśmiechając się w charakterystyczny dla siebie sposób. Ten jego uśmieszek powoli działa mi na nerwy.
-Zostaw mnie- warknęłam.
-Przecież nic nie zrobiłem- uniósł dłonie w geście obronnym.
-Nic?- prychnęłam.- Żarty sobie stroisz? Nie szanujesz mojej prywatności, śmiejesz się ze mnie i jeszcze, jakby tego było mało cały czas się głupkowato szczerzysz, niewiadomo z czego!- podniosłam głos, a on ZNOWU się uśmiechnął.- Przestań to robić, bo dostanę szału!- złapałam się za włosy i lekko za nie pociągnęłam, chcąc dać upust emocjom.
-Anna – westchnął i lekko pchnął mnie na maskę samochodu. Dłonie umieścił na moich biodrach. Westchnął głęboko, a potem popatrzył na mnie już bez tego uśmieszku. – Nie śmieję się z ciebie.
-Serio?- prychnęłam. – Właśnie widzę. Zostaw mnie i zabierz te ręce, bo chcę wracać.- próbowałam się wydostać, ale zignorował mnie i pocałował. – Przestań to robić, masz dziewczynę!
-Ale jej tutaj nie ma, jestem tutaj z tobą. Lubię cie, Ana- uniósł mój podbródek. – Chcę zrobić coś dla ciebie, dlatego zamierzam spełnić każdy z punktów, nawet dzisiaj. Zaczniemy od pikniku. – odwróciłam głowę w bok. Byłam zdenerwowana i nadal obrażona na Zayna. Źle zrobił grzebiąc w moich dokumentach. – Księżniczko, proszę… - westchnął.- Daj mi szansę- wypuściłam powietrze ze świstem, a potem spojrzałam na niego zagryzając obie wargi. Czekał wyczekująco na odpowiedź, aż w końcu westchnęłam głęboko i zgodziłam się.  Uśmiechnął się lekko, a potem splótł nasze palce razem, prowadząc mnie w stronę rozłożonego koca. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i zaczęliśmy rozmowę, która głównie toczyła się wokół tych wakacji, mojej szkoły, kłótni z ojcem oraz listy.- otwórz- nakazał, wyciągając ku moim wargom, soczystą wiśnię, którą włożył mi do ust. Zjadłam ją, wypluwając pestkę. Po zjedzeniu owoców i wypiciu coli, Zayn zaczął się rozbierać.
-Co teraz robisz?
-Punkt sześćdziesiąt siedem wskoczyć nago do wody. No już rozbieraj się, bo inaczej sam to zrobię.
-Zayn, ja nie…
-Wyluzuj, już cie widziałem nago. Masz idealne ciało- spłonęłam rumieńcem. – Przecież nikomu nie powiem, że pływaliśmy nago- westchnęłam, wstając.- No dalej- poganiał mnie coraz bardziej.
-Sprawi ci to większą przyjemność niż mi, prawda?- przytaknął, na co wywróciłam oczami. Zdjęłam buty, następnie sukienkę i bikini. Dziewiętnastolatek złapał mnie za rękę, a potem cofnęliśmy się o kilkanaście kroków w tył. Wzięliśmy rozbieg, po czym skoczyliśmy. Zaczęłam drzeć się jak nienormalna. Gdybym wiedziała, że tu jest tak wysoko, nigdy w życiu bym się na to nie zgodziła. Po czasie, który dłużył mi się niemiłosiernie, w końcu nastąpił plusk. Kiedy miałam się wynurzyć, Zayn przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Zaczęłam odwzajemniać czułość. Moment później wyłoniliśmy się z wody. – Nie pamiętam, żebym spisała punkt, o pocałunku pod wodą.
-Bo to moje marzenie.
-Nie całowałeś JEJ pod wodą?- uniosłam brwi.
-Możesz przez pięć minut nie mówić o Perrie!?-warknął poirytowany.- Mówiłem, że jestem tutaj z TOBĄ, mam wakacje, a ty to wszystko zawsze spieprzysz, bo zadajesz takie głupie pytania. –zaczął płynąć w kierunku plaży. Wyszedł na piach, a potem ruszył w kierunku klifu. Zmierzałam w kierunku plaży, ale przecież naga nie wyjdę. Schowałam się za jakąś skałką i tak siedziałam.
Usłyszałam warkot silnika. Nie zostawi mnie tutaj, prawda? Nie jest, aż takim dupkiem. Chłopak wysiadł i rzucił mi ubrania, po czym wsiadł do samochodu i czekał. Szybko się ubrałam i powtórzyłam jego czyn. Jechaliśmy w ciszy, jedyny dźwięk to ten silnika i radia. Głupio mi trochę przez to, że go zdenerwowałam, bo obiecałam nie gadać o jego lasce, on o Harrym, a złamałam tą przysięgę. Chłopak zmieniał biegi, a ja zastanawiałam się jak go przeprosić. Powoli położyłam rękę na jego dłoni, która znajdowała się na drążku do zmieniania biegów. Spojrzał na mnie kątem oka, ale dalej skupiony był na drodze i dodawaniu coraz więcej gazu. Ignorował mnie, co wcale nie jest fajne.
-Zayn, przepraszam- powiedziałam patrząc na niego, ale nie zareagował. –Nie zachowuj się jak rozkapryszony smarkacz- chłopak gwałtownie zahamował, a mnie przechyliło do przodu, na co pisnęłam. Mało co nie przywaliłam głową w tapicerkę.- Nie jesteś pępkiem świata i to co robisz nie jest okay.
-Sama jesteś rozpuszczoną Księżniczką, która wydaje kasę ojca na kolorowe szmatki, a potem jak dostaje opierdol wpada w szał i panikuje jak dziecko!- prychnęłam pod nosem, a potem otworzyłam drzwi, by wysiąść i zamknąć je z impetem. – No jasne, najlepiej zabrać dupę w kroki i uciec!- szłam przed siebie, a na jego słowa uniosłam rękę i wystawiłam w jego kierunku środkowy palec. Nich się pieprzy!
Piechotą wróciłam do hotelu według wskazówek, która dawali mi miejscowi. Cała ta wycieczka zajęła mi jakieś półtora godziny. Zayn to dupek, może sobie mieć tą przystojną twarz, boską klatę, liczne tatuaże, nienagannie ułożone włosy, brązowe oczy… STOP! Dość może sobie to wszystko mieć, ale mnie to nie obchodzi, po pod tym opakowaniem jest zwykłym dupkiem.
W pokoju na łóżku siedział tata, który nerwowo bawił się palcami, a kiedy zobaczył mnie w drzwiach to wstał.
-Anna- powiedział jakby z ulgą, a następnie przytulił.- Przepraszam, nie powinienem krzyczeć, zwłasza przy Zaynie.
-To ja przepraszam tato, zachowałam się jak rozkapryszona księżniczka.
-Zawsze będziesz moją księżniczką- pocałował mnie w czubek głowy, na co się uśmiechnęłam.-Idziemy dziś wszyscy na kolację o dwudziestej.
-Dobrze- uśmiechnęłam się blado. Nie chciałam już dzisiaj oglądać Zayna na oczy. Ojciec wyszedł, a kilkanaście minut później przyszedł Malik. Zlustrował mnie od stóp do głów, a potem jak gdyby nigdy nic poszedł na balkon. Zaczęłam bawić się moim telefonem, kiedy materac łóżka się ugiął.
-An?- zapytał, ale nie zareagowałam.- Anna- trącił mnie lekko w bok. – Księżniczko moja- mruknął tuż przy moim uchu, zagryzając jego płatek. Przeszedł mnie dreszcz.
-Powiedziałam, żebyś się pieprzył- warknęłam, patrząc na niego kątem oka.
-Tylko z tobą w nietypowym miejscu- zachichotał pod nosem, co jeszcze bardziej wyprowadziło mnie z równowagi.
-Złamas- podsumowałam i podeszłam do torby, z której wyjęłam sukienkę oraz buty. Poszłam do łazienki, gdzie przygotowałam się do kolacji. Wróciłam do pokoju, gdzie Zayn przeglądał… mój telefon! – Żartujesz sobie ze mnie!?- wrzasnęłam, na co uniósł głowę. – Nie masz prawa grzebać mi w komórce!
-Wyluzuj Księżniczko, nie czytałem twoich sprośnych SMSków z Davids’ em- prychnął.
-Zazdrosny?- podparłam się o biodra i spojrzałam na niego z drwiną.
-Hahaha chyba kpisz- wyśmiał mnie, na co uniosłam brwi. – Gdzie się tak odpieprzyłaś?
-Idziemy z rodzicami na kolację, więc zagęszczaj ruchy- szybkim krokiem poszedł do łazienki, skąd po piętnastu minutach wyszedł, z ręcznikiem przewiązanym na biodrach. Uśmiechnął się zadziornie i poruszał znacząco brwiami. – To na mnie nie działa.
-Dlatego, że powiedziałem prawdę?
-Dlatego, że powiedziałem prawdę?- zaczęłam go przedrzeźniać.
-Zachowujesz się jak gówniara.
-Zachowujesz się jak gówniara.
-To nie jest śmieszne.
-To nie jest śmieszne.
-Wyluzuj Księżniczko, na mnie to nie działa.
-Wyluzuj Księżniczko, na mnie to nie działa. – znalazł się niebezpiecznie blisko mnie, a potem łapczywie wpił się w moje wargi. Całował naprawdę zajebiście, ale jestem zła, dlatego go odepchnęłam.- Mówiłam, że nie działa- wzruszyłam ramionami, a potem wyszłam. Zjechałam windą do restauracji, gdzie siedzieli już nasi rodzice. – Przepraszam za spóźnienie, tato- uśmiechnęłam się lekko.
-Nic się przecież nie stało, gdzie Zayn?- Zayn? Ooo Zayn jeszcze zbiera swoją godność i pindrzy się w łazience.  
-Szykuje się- powiedziałam od niechcenia.
-Ana dziś jest jakaś impreza, może przejdziesz się tam z Zaynem?- uniosłam brwi, na wypowiedź mamy.
-Pójdę, ale sama- stwierdziłam. Obok mnie miejsce zajął Malik, który był lekko podenerwowany. Nadal nie miałam ochoty jeść, przecież zjadłam dzisiaj truskawki i wiśnie, dlatego zamówiłam tylko sok z pomarańczy. Ręka mulata znalazła się na moim udzie i wodziła w górę, podwijając moją sukienkę. Mordowałam go wzrokiem, przecież on nie zna słowa WSTYD. W miejscu publicznym i przy moich oraz jego rodzicach, chce mnie przelecieć. Odstawiłam pustą szklankę na stół i posłałam tacie lekki uśmiech, po czym gwałtownie wstałam, zrzucając dłoń brązowookiego.
-Anna, nie wracaj późno- przytaknęłam na słowa ojca.
-Gdzie idziesz?
-Nie interesuj się- wystawiłam mu język, a potem ruszyłam w stronę wyjścia z hotelu. Opuściłam budynek i skierowałam się w stronę klubu, który mieścił się na plaży. Usiadłam na wysokim krześle, które przyozdobione było sztuczną trawą.
-Ej, Chica – zawołał jakiś facet, dlatego się odwróciłam. Przystojny brunet o niebieskich oczach podszedł do mnie.- Nie zabrałaś- przełożył mi przez głowę wieniec z kolorowych kwiatków, a jeden z nich włożył mi za ucho i pocałował w kącik ust. Przysiadł obok mnie i zamówił dla nas po drinku, ale na jednym się nie skończyło. Poznaliśmy się lepiej.
Dwudziestolatek ma na imię Rey i pochodzi z Hiszpanii. Przyjechał tu na wakacje z dwoma kumplami, którzy aktualnie tańczą z jakimiś laskami.
-Co robisz jutro?
-Jest zajęta- warknął zza moich pleców, kładąc ręce na moich ramionach. – Cały tydzień- jego ton nadal był lodowaty.
-To twój chłopak?- Rey spojrzał na mnie spoza zmarszczonych brwi.
-Pierwszy raz go widzę na oczy- dobrze wiedziałam, że to wyprowadzi Zayna z równowagi, ale nie sądziłam, że aż tak. Dziewiętnastolatek był wściekły, a jego dłonie zacisnęły się mocniej na moich barkach. – to boli- syknęłam, ale uścisk nie poluźnił się. – Zayn!- wrzasnęłam. Nie zareagował.- Dobra- westchnęłam w stronę dwudziestolatka.- Znam go. Jesteśmy…
-Razem, dlatego spierdalaj.- zupełnie mnie zignorował.
-Uważaj na słowa, chłoptasiu- Rey wykonał piruet na pięcie, a następnie w mgnieniu oka odwrócił się i przyłożył, a raczej chciał przyłożyć Malikowi, ale ten złapał za jego pięść.
-Nie będę się powtarzał- warknął, a jego mięśnie się napięły. Rey nie miał zamiaru odpuścić i drugą ręką uderzył Zayna w oko. Reakcja mulata była natychmiastowa. Rzucił się na bruneta i zaczął go okładać. Ludzie zebrali się, tylko po to, aby popatrzeć na bijatykę. Szczerze? Nie kręcą mnie takie klimaty, mają problem niech pogadają. Co im to da, że sobie dadzą po mordach? Pokazują przez to, że są głupi, bo myślą, że siła rozwiąże ich wszystkie problemy. Oboje walczyli zacięcie i żaden nie chciał odpuścić, a co najważniejsze, nikt nie chciał tego przerwać! Złapałam Zayna za rękę w chwili, gdy miał uderzyć Reya w twarz.
-Chodź- próbowałam go odciągnąć, ale nie chciał iść. Bądź co bądź przyszedł tutaj już trochę upity.
-Nie- warknął.
-Serio nie chcesz iść?- uniosłam brwi, a on swoje zmarszczył. Myśl Anna, jak wybić mu z głowy ten chory pomysł? –Punkt pięćdziesiąt sześć- wypaliłam, a jego źrenice się powiększyły. Na ustach zagościł firmowy uśmieszek. Pchnął Reya i złapał za moją rękę prowadząc w stronę toalety.
Czy miałam wątpliwości? Nie, ja miałam wyrzuty sumienia, ponieważ on ma dziewczynę, z którą mimo wszystko jest i na razie nie zanosi się, żeby się rozstali. Wepchnął mnie do jednej z kabin, a potem wpił się zachłannie w moje usta.
___________________________________
Jest 12 jak wam sie podoba? Mam do was prośbę, a mianowicie chodzi o to, żeby każda osoba, która przeczytała ten rozdział skomentowała. Chciałabym wiedzieć ile osób czyta to gówno, bo ankiety sie spieprzyły... 
Buźka miśki i miłej niedzieli ;**


19 komentarzy:

  1. Rozdział jest świetny. Kocham <3 tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. rozdział cudowny, jak zawsze. nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. piszesz cudownie <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział zajebisty *-*
    Wejdź na któregoś mojego bloga, znajdź z boku taką inną ankietę i tam pisze "sondy internetowe". Kliknij w to. One się nie psują xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny ;) Czekam na kolejny <3 ~Nika

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie trzymajcie. mnie bo padnę ten rozdział jest zajebisty nie mogę się doczekać następnego. Weny i buziaki<3

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebisty *_* uhm, wyczuwam +18 hehe XD do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały , czekam na nastepny ;*

    OdpowiedzUsuń
  8. haha te 69 punktów xD Olls ;***

    OdpowiedzUsuń
  9. Ej no na takim momencie ;x

    OdpowiedzUsuń
  10. heh:) podoba mi sie bardzo ten blog:P poisz go dalej mam nadzieje z e go nie zawiesisz:):* Karolina

    OdpowiedzUsuń
  11. jezu uwielbiam to!
    życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział x liczę że następny dodasz jak najszybciej :):*

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie moge doczekać się kolejnego.! <3
    Świetny . życze weny. wiele osób to czyta a ty dziewczyno pisz szybko bo cierpliwość mówi sama za siebie.! <3 Kocham twoje opowiadania i nie są spieprzone tylko strasznie ciekawe! .;--;;; kiedy on w końcu rostanie się z Perrie czy wgl dojdzie do tego? :) Aby Tak ! <3 :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Czekam na next :D Odkąd zaczęłam czytać to nie mogę się oderwać od twojego bloga, co ty ze mną robisz?! :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudooo! Uwielbiam twoje opowiadania, są najlepsze♡
    ~Mania

    OdpowiedzUsuń